Mój mały cud ma już dwa miesiące. Zosia jest ślicznym, zdrowym dzieckiem. Pediatra, który badał ją po urodzeniu, dał jej 10 punktów skali Apgara. A to jest maksymalna ilość punktów. Jestem taka dumna z niej. Patrzę na moje śpiące maleństwo i wciąż nie mogę uwierzyć w swoje szczęście.
Przez wiele lat żyłam w przekonaniu, że cukrzyczka nie powinna zachodzić w ciążę, że jeśli zdecyduje się na dziecko, to musi wziąć pod uwagę fakt, że ono urodzi się z wrodzoną cukrzycą. Od lat chodziłam do tej samej lekarki.
Dopiero gdy moja pani diabetolog poszła na emeryturę, nowy lekarz aż za głowę się złapał, gdy mu powiedziałam, że myślimy o adopcji. Przede wszystkim namówił mnie na pompę insulinową, taką z metalowymi wkłuciami.
Dzięki niej nie tylko nie muszę martwić się o pory i rodzaj posiłku, ale również łatwiej mi było o wyrównywanie cukrzycy w czasie ciąży. Oczywiście nie wszystko było takie łatwe. Musiałam kilkanaście razy dziennie mierzyć cukier.
Już mi miejsc na palcach u rąk i stóp nie starczało. Ale mój maleńki skarb był i jest wart wszystkich wyrzeczeń.
przebiśnieg
źródło abccukrzyca.pl
