Strona domowa > Artykuly > Żyję, bo biorę

Żyję, bo biorę

Poleć artykuł
Artur Dziurman, znany między innymi z seriali „To nie koniec świata”, „Klan”, „Czas honoru” wystąpił w spocie kampanii społecznej przygotowanej przez młodzież chorą na cukrzycę typu 1.

Diabetycy chcą pokazać społeczeństwu swoje życie z cukrzycą i to, że aby żyć muszą brać. Muszą brać insulinę bo bez niej umarliby w ciągu kilku tygodni.

Kampania ma na celu zwrócenie uwagi na problemy osób z cukrzycą, wśród których są np. sytuacje, gdy osoba z hipogliemią zostaje wzięta za osobę pijaną i nie otrzymuje koniecznej do uratowania jej życia pomocy.

Młodzi ludzie chcą także uświadomić społeczeństwu, że choroba, na którą chorują różni się od cukrzycy ich babć i dziadków. To cukrzyca typu 1, choroba która nie wynika ze złej diety, otyłości i jedzenia cukierków.

To choroba z autoagresji, w której organizm atakuje wysepki trzustkowe produkujące insulinę. Osoby chore na cukrzycę typu 1 muszą podawać ją z zewnątrz, bo organizm sam jej nie produkuje. A insulina to hormon potrzebny do życia, a więc by żyć muszą brać.

Młodzi diabetycy wywodzący się z Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę stworzyli stronę internetową, profil na Facebooku i starają się edukować społeczeństwo.

Pan Artur Dziurman zgodził się bezinteresownie bez chwili wahania wziąć udział w realizacji spotów. Wyreżyserował je, pomógł młodzieży zmierzyć się z pierwszymi aktorskimi zadaniami, sam wystąpił w nagraniach-mówi Monika Zamarlik, Prezes Federacji.

Poznaj historię Pauliny

Nie pamiętam, jak wyglądało moje życie, zanim zaczęłam brać. Czy byłam szczęśliwa? Nie wiem. Czy byłam wolna? Być może. Dlaczego więc zaczęłam brać, dlaczego przekroczyłam tę cienką granice? Po prostu, to pomaga.

Cześć, jestem Paulina, mam 18 lat, z cukrzycą żyję już od dziewięciu. Kiedy zachorowałam jako dziecko, nie wiedziałam nawet, z czym wiąże się ta choroba. Pewnego dnia po prostu trafiłam do szpitala i usłyszałam, że muszę brać – brać insulinę. Dla mojej rodziny był to szok, dla mamy pielęgniarki wyzwanie, dla mnie: nowe życie.

Toczyło się ono, jak to życie: różnie. Pamiętam, że bardzo szybko chciałam się usamodzielnić jeśli chodzi o chorobę. Nie lubiłam i nie lubię być od nikogo zależna. Sama chce o sobie decydować i zmagać się z różnymi problemami, co nie zawsze wychodziło mi na dobre.

Miałam bowiem okres w swoim życiu, w którym bardzo się zbuntowałam przeciwko chorobie. Zaczęła mi ona przeszkadzać, jako nastolatka czułam, że mnie ogranicza, że nie mogę być taka jak inni, że nie mogę robić tego co wszyscy. Chciałam wtedy jedynie normalności i zrozumienia.Ukrywałam więc, że biorę. W towarzystwie przestałam podawać insulinę, żeby nie było niekomfortowych pytań. Wiedziały jedna, dwie najbliższe mi osoby. Cukry mierzyłam w toalecie albo wcale. Udawałam przed sobą, że jestem zdrowa – skoro nie biorę kiedy powinnam i żyję… W rzeczywistości, przez dwa lata moje wyniki pogarszały się. Znałam konsekwencje, lekarz mówił o nich na każdej wizycie, ja jednak dalej robiłam swoje.

Dopiero jednemu z bliskich udało się mną potrząsnąć, wbić mi do głowy, że krzywdzę nie tylko siebie, ale także wszystkich, którym na mnie zależy. Od tej pory jestem świadoma swojej choroby, czuje że wygrałam tą walkę, bowiem wygrywanie polega na przyjmowaniu i mierzeniu się z ciosami, które przynosi z sobą życie.

Dziś wiem, że cukrzyca w niczym mnie nie ogranicza. Bez żadnych problemów gram w siatkówkę, ping-ponga, piłkę nożną, zimą jeżdżę na snowboardzie, podróżuje. Zamierzam też spróbować skoku na spadochronie i wiem, że choroba mi w tym nie przeszkodzi.

I nie wstydzę się już swojej choroby, chętnie odpowiadam na stawiane mi pytania, bo wiem, że może inni także chcą coś o niej wiedzieć. Jednak niekiedy czuje też niepokój z nią związany.

To prawda, czasem zastanawiam się, co będzie za 10, 20, 30 lat, kiedy będę już dorosła, kiedy będę chciała założyć rodzinę. Czy będę umiała sobie poradzić z wyzwaniami, jakie się z tym wiążą? Wiem, że nie będzie to łatwe, ale wiem także, że zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże mi przezwyciężać wszystkie trudności. Poza tym, jestem przecież wojownikiem, a wojownik się nie poddaje.

Kampania przygotowana w ramach projektu „Kompleksowe wsparcie środowiska diabetyków poprzez edukację obywatelską i działania rzecznicze” prowadzonego przez Biuro Inicjatyw Międzynarodowych oraz Ogólnopolską Federację Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.